RSS
środa, 31 października 2007
fryzjerski stres...

W końcu trzeba się od czasu do czasu do fryzjera wybrać. Szkoda, że nie umiem sama sobie obciąć włosów. Ale niestety- za krótkie mam ramiona, które na dodatek nie chcą się wyginać we wszystkie strony.
Zwykle staram się nie przesadzać z wydawaniem pieniędzy na usługi fryzjerskie. Powodowane to moim doświadczeniem. Kilka razy zdarzyło mi się zapłacić niemal jak za "mokre zboże", a rezultat był taki, że trzeba było robić poprawki. Może mam pecha.
Może.
W każdym razie- wybrałam się do zakładu poleconego przez znajomą. Ona zawsze taam chodzi, i jest zadowolona. A niech więc ja spróbuję.
Znajoma jednak zapomniała wspomnieć, że zakład ekonomiczny na kieszeń klienta ma bardzo często zmieniającą się kadrę... 
Poszłam tam raz- i było ok. 
Przyszedł czas na drugą wizytę.
Dziewczyna zmoczyła mi włosy, podcina (bo to tylko skracanie, więc tu i ówdzie podcięła, podcieniowała).
W końcu zabiera się za suszenie. I jakoś ta szczotka jej w ręku nie leży.
Po chwili szamotania przyznała pół żąrtem, pół serio, że ona nie jest najlepsza w używaniu okrągłej szczotki. 
(!!!!)
Prawie mi włosy dębem stanęły.
Jak tylko zapytała, czy tak może być- szybko przytaknęłam i uciekłam z fotela. uch!
Po powrocie do domu, jak łatwo się domyśleć, trzeba mi było samej podciąć kilka kosmyków, które pani fryzjerka dziwnym trafem zostawiła sterczące. Chyba z nożyczkami też nie miała za wiele doświadczenia...
Na szczęście to była bardzo tania wizyta ;)

J.

14:37, niewidocznie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 października 2007
notka nocna

Czasem przerwa dobrze robi. Odświeża.
W przerwie zaglądania tutaj miałam kilka "odświeżających" doświadczeń.
Przede wszystkim jednak- moje postanowienie systematyczności w robótkach na drutach odpłaciło. Skończyłam sweter dla M. Jeszcze tylko pranie, wysuszenie i już.
Zabrałam się ponownie za mój sweterek.
Tylko...chyba wzór mnie przerasta. Nie mogę sobie poradzić do końca ze zrobieniem rękawów tak, by pasowały jak należy.
Jestem troszkę tym sftrustowana. Zastanawiam sie nad... projektem nowego sweterka. Tylko nie chcę poddawać się z moim obecnym.
Zobaczę.
Tymczasem- wzięłam kilkudniowe wolne od dziergania.
Mam troszkę więcej pracy. I troszkę innych zajęć, które czekały cierpliwie w kolejce.

A do tego słucham sobie Maroon 5. Mam kilka piosenek. Oglądam ich klipy in You Tube.
I tak właśnie... relaksuję się.

J.

 

p.s.
mój ulubiony jest TUTAJ

04:47, niewidocznie
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 sierpnia 2007
Nie wiem, jak to się dzieje, że może być dobrze i strasznie w tym samym czasie.
Dobrze, bo cóż, nie powinnam narzekać. Mam co jeść, ubrać się jest w co. Mogę posiedzieć przed kompem i poczytać co tylko chcę. Mogę napisać coś na blogu.
A w środku, w głowie gdzieś siedzi we mnie jakiś smutny duszek. I wcale się mu nie wydaje, że jest tak miło i przyjemnie. Ok, może jest w porządku, ale brakuje sensu, brakuje tego czegoś co powoduje, że życie kręci się szybciej, że brak czasu na wszystko, a jednocześnie mnóstwo czasu. Że aż chce się rano wstać wschó słońca zobaczyć i znaleźć 5 minut na jego zachód... Że wszystko idzie do przodu, a nie wisi nijako pomiędzy kolejnymi datami z kalendarza..
04:14, niewidocznie
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 sierpnia 2007
Polka
Przypadkiem dostałam w swoje ręce "Polkę" M. Gretkowskiej.
Świetnie czytało mi się tę książkę. Bardzo lekko i szybko.
Ciekawie napisana. Interesujące spostrzeżenia.
Może się nie znam, bo sama w takim stanie nie byłam- ale podoba mi się sposób, w jaki autorka podchodziła do swojej ciąży, w jaki sposób zwracała się do swojego rosnącego brzucha. ;)
Ogólnie- trafne, moim zdaniem, spostrzeżenia na temat pewnej rzeczywistości.
Zaciekawiła mnie na tyle, że pomyślałam o przeczytaniu jakichś innych książek Gretkowskiej.
Poszwędałam się po kilku stronach www, która mają jakieś tam serwisy książkowe. Popatrzyłam co ludzie piszą- i niekoniecznie dobrze oceniają twórczość pani Gretkowskiej.
Wierzyć? Może coś w tym jest. Nie sądzę jednak, że negatywne stwierdzenia ze strony kilku czytelników, którzy zebrali się na napisanie jednego zdania, że fe i bu powstrzymają mnie od sięgnięcia po kolejną książkę tej autorki.

J.
00:08, niewidocznie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 sierpnia 2007

Udało mi się dziś złapać moją serdeczną licealną przyjaciółkę. Złapać na gg, znaczy się.
Nie mamy częstego kontaktu. Ale zawsze jak tylko się już uda nam jakoś skontaktować szybciutko nam się rozmowa rozkręca, aż żal, kiedy nadchodzi koniec.
Miło było porozmawiać, podzielić się kilkoma zdaniami. To tak niewiele, a tyle daje radości.
Milej jeszcze byłoby się spotkać, i nad kubkiem jakiejś kawuchy wdać się w kompletne rozgadywanie się nad rzeczywistością.

A w między czasie zaczęłam robić mały projekt. Czas wrzucić kilka swoich zdjęć (moich, znaczy zrobionych przez mnie- ja stoję zwykle po tej stronie obiektywu, z której widać co będzie na zdjęciu...).
Narazie to tylko plany, schemacik składa mi się gdzieś w głowie. Ogólny zarys.
Zanim cokolwiek powstanie na dobre- trzeba będzie dopracować wszelkie szczegóły. A jak wiadomo- zwykle to w szczegółach całe licho tkwi (czy jak to było z tym powiedzeniem..)

Teraz jednak czas na relaks... Jakąś książkę sobie poczytam...

J.

14:18, niewidocznie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 sierpnia 2007
w oczach innych

Wybrałam się dziś rano na małą przejażdżkę. Z konkretnym celem, ale to nie ważne.

Wycofując z podjazdu zahaczyłam samochód sąsiada, stojący po przeciwnej stronie ulicy.

Nie będę się rozpisywać na temat jak wygląda ulica, ile samochodów itp.- w każdym razie w weekendy bywa tutaj ciasno, żeby nawet z podjazdu wycofać.

Został mały ślad na jego samochodzie i mały ślad na moim. Ogólnie mój M. stwierdził, że to nic wielkiego. Wierzę mu na słowo!

Podczas "zahaczenia" było słychać pewnien odgłos. Ja nie mogę dokładnie ocenić, jaki bo wewnątrz samochodu, przy zamkniętych okanch, nie był on szczególnie słyszalny.

Po obadaniu sytuacji, swtierdzeniu tego, co powyżej, wróciłam na pierwotnie zaplanowaną trasę.

Po drodze napotkałam wzrok spacerowiczów, którzy moje "zahaczenie" słyszeli, ale widzieć nie mogli, bo ukształtowanie terenu im nie pozwoliło. Nawet nie wiem, dokładnie jak opisać sposób w jaki na mnie popatrzyli: oczywiście z pogardą i negatywną oceną, jakbym co najmniej potrąciła człowieka i uciekła z miejsca wypadku...

Jest mi przykro, że nieostrożnie wycofałam. Ale jest mi potwornie źle, że ktoś, kto nawet nie widział tego, co się stało ani skutków, wydaje na mnie swoim spojrzeniem wyrok. Ktoś, kto nawet mnie nie zna, pewnie nigdy wcześniej nie widział...

J.
15:58, niewidocznie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 sierpnia 2007
robótki na drutach

Może to tylko ja... ale zawsze mam więcej chęci do zrobienia czegoś, niż potem cierpliwości i motywacji, żeby projekt dokńczyć.
Moje robótki na drutach to wspaniały przykład, jak pięknie potrafię odkładać wszystko na później.
Właśnie jestem w trakcie robienia swetra, dla mojego M. (robiłam też jeden dla siebie, ale nadal jest w stanie wykończeniowym). Zaczęłam robić ten sweter jakoś w lutym... więc "kilka" miesięcy temu. Nadal pracuję nad przodem, nawet nie zaczęłam rękawów. Tył mam zrobiony cały (juuhuuu!).
Myślę, że może powinnam mieć kogoś- wyznaczyć kogoś z przyjaciół?- kto czuwałby nad moim zaangażowaniem w takie przedsięwzięcia? :)
Dodaję zdjęcia, żeby pokazać, że faktycznie coś jest już zrobione.
Jeśli bardzo się przyłożę, to w ciągu może 2-3 tygodni skończę?
I będę mogła wrócić do mojego swetra, który czeka na skończenie....

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

20:52, niewidocznie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 lipca 2007
cierpliwość

Czasem mi jej bardzo brakuje.
Zwłaszcza, gdy czekam na kogoś, bo ... jest w trakcie gry. Bo musi statkie dolecieć gdzieś tam.

i czekam 20 minut, bo coś tam.
Bo zaatakowali, bo statek trzeba naprawić.

Czy to ja żyję w dziwnej rzeczywistości- bez statków kosmicznych itp...?
Czy to on?

22:00, niewidocznie
Link Komentarze (1) »
wtorek, 29 maja 2007
I znowu

Znów sobie miłe, proste i wesołe filmy oglądam.
Właściwie jeden : Because I Said So .
Taka śmieszna komedia. Może w sumie coś w tej całej historii jest...
Matka martwi się o przyszłość córki i takie tam wymyśla.
Przy okazji znajduje coś, czego wcześniej nie doświadczyła.
Uśmiałam się przy tym filmie. Zrelaksowałam.
Po to właśnie są takie filmy!
J.

05:19, niewidocznie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 maja 2007
The Holiday
Czasem najprostszy film potrafi zabawić najlepiej.
Obejrzałam sobie "The Holiday".
Zabawna historia, zdecydowanie łatwa do przewidzenia.
Ale właśnie tego mi trzeba było.
Skrawka czegoś, co nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.
Z rzeczywistością, którą mam na codzień.
:)
J.
03:23, niewidocznie
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4