Blog > Komentarze do wpisu
w oczach innych

Wybrałam się dziś rano na małą przejażdżkę. Z konkretnym celem, ale to nie ważne.

Wycofując z podjazdu zahaczyłam samochód sąsiada, stojący po przeciwnej stronie ulicy.

Nie będę się rozpisywać na temat jak wygląda ulica, ile samochodów itp.- w każdym razie w weekendy bywa tutaj ciasno, żeby nawet z podjazdu wycofać.

Został mały ślad na jego samochodzie i mały ślad na moim. Ogólnie mój M. stwierdził, że to nic wielkiego. Wierzę mu na słowo!

Podczas "zahaczenia" było słychać pewnien odgłos. Ja nie mogę dokładnie ocenić, jaki bo wewnątrz samochodu, przy zamkniętych okanch, nie był on szczególnie słyszalny.

Po obadaniu sytuacji, swtierdzeniu tego, co powyżej, wróciłam na pierwotnie zaplanowaną trasę.

Po drodze napotkałam wzrok spacerowiczów, którzy moje "zahaczenie" słyszeli, ale widzieć nie mogli, bo ukształtowanie terenu im nie pozwoliło. Nawet nie wiem, dokładnie jak opisać sposób w jaki na mnie popatrzyli: oczywiście z pogardą i negatywną oceną, jakbym co najmniej potrąciła człowieka i uciekła z miejsca wypadku...

Jest mi przykro, że nieostrożnie wycofałam. Ale jest mi potwornie źle, że ktoś, kto nawet nie widział tego, co się stało ani skutków, wydaje na mnie swoim spojrzeniem wyrok. Ktoś, kto nawet mnie nie zna, pewnie nigdy wcześniej nie widział...

J.
niedziela, 19 sierpnia 2007, niewidocznie